Archiwa tagu: deon.pl

„Redaktorzy” deon.pl chwalą się

Na głównej stronie deon.pl ukazał się tekst Szymona Żyśko, będący apologią działalności „redaktorów” i  „blogerów” portalu deon.pl. Oto niektóre tezy tego materiału z komentarzem:

Blogerzy DEON.pl są dziś opiniotwórczym środowiskiem.
Nie, nie są. Opiniotwórcze środowisko wpływa na kształtowanie się opinii społeczeństwa. Jeśli zatem to „blogerzy” DEON.pl są tym środowiskiem, to liczba czytań i komentarzy pod tekstami tych osób, powinna być b.duża, gdyż to pokazuje potencjalny WPŁYW na opinie społeczną.

Liczba większości komentarzy pod tekstami większości blogerów DEON.pl wynosi ZERO. I to by było na tyle, tytułem komentarza wiarygodności tej tezy.

Głos naszych czytelników liczył się już w niejednej dyskusji.
Pod blogami opublikowanymi przez REDAKTORÓW rzeczywiście pojawia się dyskusja. Da się powiedzieć, że większość opinii o tezach wybranych tekstów jest negatywna. Stąd sama teza jakaś dziwna,

Nadajcie rytm naszej pracy i uczycie nas wielu wartościowych rzeczy, zupełnie nowego spojrzenia na świat.
Redaktor piszący te słowa, kasował bez uprzedzenia i bez wyjaśnienia moje komentarze pod swoim tekstem.  Ten zwyczaj – wolno wnosić – jest stosowany szerzej w ramach uczenia się przez redaktorów DEON.pl „zupełnie nowego spojrzenia na świat”. Także blokowanie kont użytkowników bez wyjaśnienia i bez ostrzeżenia jest stosowaną praktyką DEON.pl.

Staramy się wyłapać talenty i dać im szansę pisania pod własnym nazwiskiem.
Pisać pod własnym nazwiskiem KAŻDY MOŻE bez starań redaktorów DEON.pl. Jeżeli, jak pisze pan Żyśko, do DEON.pl dołączyły TYSIĄCE blogerów, to jak wyglądają efekty starań redakcji w wyłapywaniu talentów? To znaczy jak liczne grono blogerów umieszcza swoje teksty na głównej stronie deon.pl?

Wygląda bowiem na to, że to niewielka grupa kilku osób, może dziesięciu ale to chyba liczba przesadzona, które stale publikuje materiały o tym samym wydźwięku i profilu.

Raz w miesiącu grupa blogerów dostaje od nas zaproszenie, żeby napisać na zadany temat. Ten sam dla wszystkich. To pokazuje, jaką wspaniałą i różnorodną wrażliwość posiadają.
Kluczowe sprawy to:
1. WYBÓR tematów przez szefów (redaktorów – tu pan Szymon Żyśko i być może współpracownicy). Ten WYBÓR przynosi charakterystykę zainteresowań oraz intencji wpływu na odbiorców przez osoby zarządzające tematyką i treścią deon.pl.

Ostatnie tematy chrześcijańskiego portalu to
– jak dobrze być singlem
– jak ciężko być matką
– jakim złem jest klaps dla dziecka
– kobiety są poszkodowane i powinny odgrywać w kościele większą rolę.

2.  Pisanie na ten sam temat, skutkuje MONOKULTURĄ tematyczną portalu.

3. Artykuły pisane na wybrane przez zarządzających treścią tematy są takie same w wymowie ideowej, aksjomatycznej, duchowej czy mentalnej. Po prostu grono, które się wzajemnie rozumie pisze to samo, nieco innymi słowami.

Chcemy z wami współpracować i razem odkrywać Kościół, zmieniać się na lepsze.
Pod warunkiem, że będziecie myśleć i pisać jak my. A i to niekoniecznie, bo ilość miejsc osób publikujących na stronie głównej jest ograniczona i zajęta przez nasze fajne grono.

Sumując

Skarbem deon.pl były i pozostają teksty osób duchownych. Tacy księża jak Żmudziński, Piórkowski, Stopka, Siepsiak ubogacali to miejsce niebanalnymi refleksjami i wskazaniami. Wielka szkoda, że niektórzy z nich coraz rzadziej.

Teksty powstające w ramach inicjatywy „redaktorów” deon.pl, to strumień tekstów homogenicznych poglądowo i ograniczony do kilku wybranych osób, takich jak panie „Julia Planeta, Angelika Szelągowska-Mironiuk ,  panowie Żyśko, Lewandowski i kilka innych.

Jest to „ciągle to samo”, bez jakiejkolwiek różnorodności. Zjawisko przypominające sytuację z anegdoty w komunistycznej Polsce, gdy dzieci w szkole pisały wypracowania na temat „Kto jest twoim bohaterem i dlaczego to Lenin”.

Gdy spojrzeć na żywe portale blogerskie to liczba czytań tekstów blogerów mierzona jest w setkach i tysiącach, komentarze są częste i wpływają na kształtowanie się opinii. Gdy spojrzeć na blogosferę deon.pl to jest to zwykła śmierć. Teksty „tysięcy” blogerów leżą tam nieme i niewidoczne. Nikt ich nie czyta i nie komentuje. Wybrana, bardzo nieliczna, grupka osób, spojona profilem ideowym promuje się wzajemnie i promuje własne poglądy – w pewnym sensie – kosztem tysięcy blogerów, których tak wychwala na własnych ramach.